List od Stowarzyszenia "Dzieci Holokaustu"

09.marca 2015

Szanowni Państwo,

Gratulujemy zakończenia pierwszego etapu zorganizowanego przez Waszą Fundację konkursu na upamiętnienie Polaków ratujących Żydów podczas niemieckiej okupacji.

Jako pomysłodawcy tej inicjatywy, co wyraziliśmy w liście do Prezydenta RP z 13 kwietnia 2012 roku, pragniemy stwierdzić, że zarówno poziom artystyczny wyróżnionych prac, jak 
i lokalizacja pomnika w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, 
w pełni odpowiadają naszym oczekiwaniom.

Pomnik powinien stanąć na terenie dawnego getta, wszak stamtąd pochodzili również ci, których należało ratować. Jego bezpośrednia bliskość budynku Muzeum sprawi, że będzie on zauważony przez setki tysięcy ludzi, którzy co roku będą odwiedzać to Muzeum, a dzięki temu czyn ratujących, nie dość znany w świecie, zyska należne mu uznanie.

Chcemy także wyrazić zadowolenie z dyskusji, która towarzyszyła i nadal towarzyszy inicjatywie upamiętnienia Ratujących. Jest rzeczą naturalną, że w sprawie tak ważnej występują rozmaite punkty widzenia. Szanujemy je wszystkie, także i te, z którymi się nie zgadzamy. Cieszy nas, że nikt nie neguje zasadności tego upamiętnienia, rozumiemy też wątpliwości, jakie może budzić lokalizacja i chcielibyśmy na nie odpowiedzieć.

Muzeum POLIN zostało wzniesione w pobliżu pomnika dłuta Natana Rappaporta, upamiętniającego Bohaterów Powstania w Getcie Warszawskim. Odsłonięto go 19 kwietnia 1948 roku, w piątą rocznicę wybuchu powstania. Przez wiele lat był on jedynym odniesieniem do cierpienia i bohaterstwa mieszkańców getta. Następnie, w okolicy pomnika i muzeum wzniesiono szereg innych pomników. Jednak nikt nie sugeruje przeniesienia ich w inne miejsca, ponieważ są one związane z historią polskich Żydów. Trudno zatem zrozumieć, dlaczego akurat pomnik Ratujących nie powinien też tam stanąć. Jest on wszak owocem szczerej wdzięczności Żydów, którzy przeżyli dzięki bohaterstwu Polaków, wśród których nawet nie wszystkich znamy z imienia i nazwiska. Osoby uhonorowane medalem Yad Vashem i te, których nazwiska poznaliśmy w inny sposób, a które nie znalazły się w gronie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, będą uwiecznione przez wpisanie ich na listę umieszczoną 
w Muzeum.

Rozumiemy obawę, że wystawienie pomnika może wytworzyć u niektórych fałszywe przekonanie, że ratowanie Żydów podczas zagłady było w Polsce postawą powszechną. Historycy dowiedli, że tak nie było. Taka postawa z wielu powodów była wyjątkową, i właśnie dlatego zasługuje na upamiętnienie. Żydów częściej denuncjowano, niż ratowano, a ratujący żyli 
w ciągłym lęku, pod grozą kary śmierci, że któryś z sąsiadów na nich doniesie.

Ci, którzy obawiają się powstania u odwiedzających owego fałszywego przekonania powinni konsekwentnie być przeciwko upamiętnieniu Ratujących w ogóle, a nie tylko w tym miejscu 
i w takiej formie. Skoro jednak takiego wniosku nie stawiają, to winni wycofać swój sprzeciw. Fałszywym przekonaniom należy się przeciwstawiać w publicznej dyskusji, dostarczając dowodów na wyjątkowość postaw ratujących, a nie cenzurując pamięć o nich.

Jesteśmy głęboko przekonani, że wszystkich, którzy zabierają głos w dyskusji wokół upamiętnienia, łączy troska o treść pamięci. Ta dyskusja nie skończy się wraz z wystawieniem pomnika – do czego, mamy nadzieję, dojdzie w bliskiej przyszłości. Przeciwnie – pomnik winien być dla niej punktem odniesienia, tym bardziej, że odchodzą już świadkowie upamiętnianej historii. Mamy nadzieję spotkać się ze wszystkimi uczestnikami dyskusji na uroczystości odsłonięcia pomnika.

By jednak do tego odsłonięcia doszło, potrzebne są stosowne decyzje władz miasta. Dlatego za waszym pośrednictwem zwracamy się do Rady m. st. Warszawy o szybkie podjęcie uchwały, umożliwiającej rozpoczęcie pracy przy realizacji projektu, który niebawem zostanie wybrany spośród finalistów. Urząd Miasta prosimy o życzliwe podejście do wszystkich formalności. Procedury administracyjne, rzecz jasna, muszą być zachowane, ale wszystkim nam winno zależeć na pośpiechu.

Niech żyjący jeszcze wśród nas Ratujący doczekają dnia, w którym nasza wdzięczność pozostawi po sobie widoczny, publiczny znak.

Przewodnicząca Stowarzyszenia Joanna Sobolewska - Pyz

Niniejsza strona korzysta z cookies firmy google w celu prowadzenia statystyk odwiedzalności strony. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej o cookies, kliknij tutaj