List Bronisława Czarnochy

           18.02.2015   

Pomnik Sprawiedliwych: Tylko i wyłącznie razem.

Razem „starzy” przyjaciele!
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele!
– znany nam wiersz poety sprzed niemal 200 lat niech będzie motywem przewodnim mojego listu.

Pomnik Sprawiedliwych to upamietnienie bohaterstwa Sprawiedliwych Polakow. Bohaterstwo jest jedno, niepodzielne. Czy bohaterstwo Polskiego chłopa ze Śląska ktory przechowal w piwnicy połowe rodziny brata mojego ojca jest czymkolwiek inne niż bohaterstwo znanego nam Edelmana z ghetta? Jeśli nie, to z jakiej racji chcemy rozdzielić na częsci to, co ma wewnętrzna całość, jak bohaterstwo?

Zacznę od tego, co mnie osobiście boli. Gdy po 32 latach wygnania po Marcu 1968 wróciłem do Polski, wśród obrazków wystawionych przy Branie Floriańskiej w Krakowie zwróciłem uwagę, że na wielu z nich jest postać żydowskiego lichwiarza. Odebrałem to jako wyraz polskiego antysemityzmu. Uważam, że niezgoda na wzniesienie pomnika Sprawiedliwych na terenie dawnego getta to wyraz takiej samej duchowej taniochy, w porównaniu z którą ci lichwiarze z obrazkow mogą się schować! Niezgoda na pomnik w tym miejscu utrwali obraz Żydów jako duchowych lichwiarzy, i właśnie przyczyni się do wzrostu antysemityzmu! Jeżeli wyraża się komuś wdzięczność za akt bohaterstwa, trzeba to robić całym sercem!

Możemy się spotkać z poglądem, że ustawienie pomnika gdziekolwiek w żaden sposób nie zastąpi tego, czego wciąż dojmująco brakuje - uznania dla czynów Sprawiedliwych ze strony ogółu polskiego społeczeństwa. Zwróciłbym wobec tego uwagę, że w takiej sytuacji odsunięcie pomnika Sprawiedliwych gdzieś poza teren dawnego getta jest w swej wymowie dokładnie podobne do postawy tegoż właśnie ogółu polskiego społeczeństwa, które nie chce zaakceptować sprawiedliwości Sprawiedliwych, że to właśnie Sprawiedliwi byli jego najlepszą częścią. Ten ogół zupełnie nie ma dla nich szacunku, a my Żydzi nie uznajemy dostatecznie ich bohaterstwa, traktujemy ich inaczej niż „naszych”.

Wydaje się, że Sprawiedliwi nie mają właściwego uznania nie tylko ze strony społeczeństwa polskiego, ale także w znacznej mierze ze strony społeczności polsko-żydowskiej.

Serce dyktuje wyciągnięcie otwartej dłoni bez stawiania warunków! To my, polscy Żydzi musimy zdobyć się na to, aby właśnie tutaj, w miejscu jednego z największych przestępstw na świecie, zorganizowanego przez Niemców na okupowanej przez nich ziemi polskiej, wyrosła gałązka zgody, która stworzy nową przyszłość opartą na wzajemnym uznaniu i szacunku dla polskiego i żydowskiego bohaterstwa.

Nie zgadzam się z poglądem, że postawienie pomnika Sprawiedliwym w miejscu innym niż w pobliżu Pomnika Bohaterów Getta nie uchybi Polakom, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów. Wręcz przeciwnie, uważam, że tylko postawienie ich razem da szanse na odparcie nowej fali antysemityzmu. Rozdzielenie tych dwóch spraw spowoduje dalsze odsunięcie tych Polaków, którzy wyciągają do nas rękę, ale nie mogą się doczekać takiego wzajemnego gestu z naszej strony.

Niektórzy się boją, że samotne cierpienie Żydów zostanie przesłonięte inną narracją. Może tym razem bedzie to narracja prawdziwa, bo przecież istnienie, nawet jeśli tylko garstki Sprawiedliwych, oznacza, że tak naprawdę nie byliśmy sami.

Niektórzy twierdzą, że po obu stronach byli także niesprawiedliwi: tu Berman i Wolińska, tam szmalcownicy. Zaczyna się liczenie, ilu nas zdradziło, ilu myśmy zdradzili. Czy o to chodzi? Nie zapominajmy, że kiedyś Bóg zgodził się uratować Sodomę, jeśli znajdzie się w niej dziesięciu sprawiedliwych. Ilu nam potrzeba, żeby nie zniszczyć tego początku polsko-żydowskiej przyjaźni? A przecież było ich znacznie więcej, niż dziesięcioro! Przecież istnienie nawet tylko garstki Sprawiedliwych oznacza, że nie byliśmy tak całkowicie sami.

A poza tym, uczciwie mówiąc, mam dosyć tej żydowskiej samotności po 45 latach emigracji i 18 latach oficjalnego wygnania za Marzec 1968. Chcę tego bycia razem, chcę wspólnoty i dialogu. Czy naprawdę, my, Polscy Żydzi, chcemy w tej chwili kiedy cały swiat zmierza do konfliktow i wojen etnicznych, iść w kierunku dalszej fragmentacji społeczeństwa? Przecież znamy konsekwencje! Mnie osobiście boli i rani oddzielanie bohaterstwa polskiego od bohaterstwa żydowskiego.

Boli mnie to i rani nie tylko metaforycznie; jako Polski Żyd mam dość rozszarpywania na moje dwie części składowe: polską i żydowską. I jeszcze bardziej boli, że przyczyniają się do tego także Żydzi.

Bronisław Czarnocha,
Żyd z dziada pradziada.

Niniejsza strona korzysta z cookies firmy google w celu prowadzenia statystyk odwiedzalności strony. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej o cookies, kliknij tutaj